Podhalańska jesień 2017

Prolog 24.09

Spacer po Gubałówce. Zdecydowana większość gór skryta za chmurami, jedynie skrajne wschodnie zbocza mają odwagę nieśmiało się wyłonić. Pierwszy od tygodnia dzień bez deszczu. Na jutro podobna prognoza – nie jest najgorzej ;).

Niezdobyty Giewont 25.09

Poranne zachmurzenie wciąż przykrywa większość szczytów, lecz z okien naszego domku widać, że krzyż na Giewoncie jest poniżej chmur. Góra ta staje się więc naszym dzisiejszym celem – nie jest całkiem niska, a mieści się pod pułapem chmur i daje szanse na widoczki w stronę Zakopanego.

Kondracka Przełęcz 1725m n.p.m.

Niestety, gdy już dotarliśmy do Wyżniej Kondrackiej Przełęczy cały wierzchołek schował się w chmurach. Niby tylko kwadrans na szczyt, ale spacer w chmurze to nic przyjemnego, zwłaszcza po skalistym szlaku. A nigdy nie wiadomo ile czasu taka chmura postanowi siedzieć w jednym miejscu.

Zejście żółtym szlakiem, na ostatnim zdjęciu Mnichowe Turnie

W czasie zejścia okazało się, że chmura nie siedziała tym razem zbyt długo, bo odsłonił się nam widok na stalowy krzyż… ale my już byliśmy w połowie żlebu zejściowego.

Dolina Małej Łąki – żółty -> czarny – okolice przełęczy w Grzybowcu – czerwony – Grzybowiec 1417m – Wyżnia Kondracka Przełęcz 1765m – niebieski – Kondracka Przełęcz 1725m – żółty – Mnich Małołącki 1463m – Dolina Małej Łąki

Kasprowy Wierch z zaskoczenia 26.09

Pogoda coraz lepsza, chmurek jeszcze sporo, ale są coraz wyżej, wybieramy się więc do Doliny Gąsienicowej z nadzieją na widoki na wyższe partie gór.

Giewont z niebieskiego szlaku biegnącego przez Skupniowy Upłaz (~1400m n.p.m)

Po minięciu Przełęczy między Kopami 1501m n.p.m schodzimy nieco w dół do doliny, w której widoki w pełni rekompensują trudy podejścia.

Zejście do Doliny Gąsienicowej z Przełęczy między Kopami

Samo schronisko Murowaniec skryte jest pośród drzew, lecz z pobliskiego szlaku widać szczyt Kasprowego Wierchu. Tabliczka 1h20 bardzo kusi by podjąć wyzwanie. Mając w odwodzie zarówno opcję zejścia do Kuźnic za dnia lub zjazdu kolejką atakujemy niekończący się szereg stopni po których prowadzi szlak.

Podejście na Kasprowy Wierch, po lewej stronie schody już pokonane, po prawej wciąż czekające na zdobycie

W pobliżu szczytu weszliśmy w zaśnieżony obszar. Nie było go bardzo dużo, ale w związku ze znacznym już wydeptaniem był dosyć uciążliwy do pokonania (zupełnie inny niż np. kopny śnieg w którym podchodziliśmy zimą na Grzesia). Na podejściu przeszkadzał tylko trochę, ale wizja schodzenia po pokrytych nim stopniach w stronę Kuźnic w połączeniu z dotarciem tam o zmierzchu jednak przegrywa z wygodnym zjazdem kolejką i tak też kończymy dzisiejsze wyjście.

Panorama na słowackie tatry z Suchej Przełęczy pod Kasprowym Wierchem, po lewej wierzchołek Beskid (2012m)

Kuźnice – niebieski – Boczań – Skupniów Upłaz – Przełęcz między Kopami 1501m – Dolina Gąsienicowa schronisko Murowaniec – żółty – Kasprowy Wierch 1987m – kolejka linowa – Kuźnice

Łomnicki staw i okolice 27.09

Letnia pogoda i pojedyncze ledwo widoczne chmurki idealnie zgrały się z zaplanowanym na dziś wyjazdem do słowackiej Tatrzańskiej Łomnicy.

Na środku szczyt Łomnicy (2634m), po prawej Łomnicki Staw

Sprawnie podchodzimy zielonym szlakiem pod kolejkami gondolowymi biegnącymi nad staw. Grzejące dziś mocno słońce, południowa ekspozycja oraz strome podejście wyciskają z nas trochę potów, ale w około 2h jesteśmy na wysokości 1751m.

Łomnicki Staw 1751m n.p.m.

Największe rozczarowanie to brak wolnych miejsc na wyjazd kolejką gondolową na szczyt Łomnicy – z pewnością byłyby z niej dziś fantastyczne widoki. Na pocieszenie zostaje nam zakup biletów (9€) na kolejkę krzesełkową na Łomnicką Przełęcz 2190m.

Łomnicki Staw (a w dole po prawej Tatrzańska Łomnica) z Łomnickiej Przełęczy 2190m n.p.m.

Jadąc krzesełkami bardzo dobrze widać idealnie ułożoną ścieżkę biegnącą stokiem, która okazuje się być zamkniętym przez TANAP byłym szlakiem na przełęcz – obecnie, mimo braku jakichkolwiek trudności, dostępny jedynie z kwalifikowanym przewodnikiem (250€/dzień !).

Pełna panorama z Łomnickiej Przełęczy, po lewej szczyt Łomnicy, po prawej szlak na Wielką Łomnicką Basztę

Krótki 15-minutowy szlak prowadzi na Wielką Łomnicką Basztę 2215m, skąd można podejrzeć fragmenty Tatr Wysokich nie zasłoniętych granią Łomnicy.

Tatry Wysokie z Wielkiej Łomnickiej Baszty 2215m n.p.m.

Po zjechaniu z przełęczy, mając jeszcze sporo dnia przed sobą zjedliśmy zasmażany ser w restauracji i wybraliśmy okrężny szlak zejściowy idący obok schroniska Zamkowskiego oraz Wodospadów Zimnej Wody (Vodopády Studeného potoka).

3 godziny zejścia okazały się nie lada wyzwaniem i w końcówce nie mieliśmy już nawet sił ze sobą rozmawiać, ale dzień wykorzystaliśmy fantastycznie.

Trochę powyżej Rainerovej Chaty, po przekroczeniu Zimnej Wody; na środku najdalej z tyłu lekko zaśnieżony szczyt Łomnicy

Tatrzańska Łomnica – zielony – Łomnicki Staw (Skalnate pleso) – kolejka – Przełęcz Łomnicka (Lomnickie sedlo) – zielony – Wielka Łomnicka Baszta – Przełęcz Łomnicka – kolejka – Łomnicki Staw – czerwony – schronisko Zamkowskiego (Zamkovského chate) – czerwony -> niebieski – Tatrzańska Łomnica

Aktywny wypoczynek 28.09

Po wczorajszym górskim przesileniu zafundowaliśmy sobie leniwe przedpołudnie, zwłaszcza że pogoda również po wczorajszej lampie dziś przywitała nas zasnutym niebem. Po południu w ramach aktywnej regeneracji zebraliśmy się na krótką rowerową przejażdżkę.

Na Gubałówce

Spacer po dolinach 29.09

Od rana nad górami znów chmury, ale sprawdzamy na kamerkach, że na miejscu nie jest aż tak źle i wyruszamy na Palenicę Białczańską. Choć to piątek, to dojeżdżając tam koło południa nie ma żadnych szans na wolne miejsce więc musimy zaparkować na Łysej Polanie (i choć dalej, to parking i tak był najdroższy w czasie całego urlopu).

Dolina Roztoki

Spacer rozpoczęliśmy więc Doliną Białki by przy Wodogrzmotach Mickiewicza odbić w Dolinę Roztoki. Dosyć zaskoczyło mnie aż tak strome podejście wieńczące ją przy Wodospadzie Siklawa. Zaraz za nim był już jednak cel dzisiejszego wyjścia – Dolina Pięciu Stawów Polskich.

Dolina Pięciu Stawów Polskich

Dzień był dość chłodny, więc tylko zafundowaliśmy sobie małe co-nieco w dość mocno zatłoczonym dziś schronisku i sprawnie zebraliśmy się do odwrotu.

Łysa Polana – asfalt – Palenica Białczańska – czerwony – Wodogrzmoty Mickiewicza – zielony – Dolina Roztoki – Siklawa – Dolina Pięciu Stawów Polskich – niebieski – schronisko w D5SP – czarny – Dolina Roztoki – zielony – Wodogrzmoty Mickiewicza – czerwony/asfalt – Łysa Polana

Spacer w koronach świerków 30.09

Niedaleko słowackiego Ždiaru w Bachledzkiej Dolinie (Bachledova dolina) otwarta została w ten weekend nowa atrakcja „Chodník korunami stromov„. Mając w planie luźniejszy dzień pojechaliśmy zobaczyć co to. Okazało się, że nie tylko my – słowaccy policjanci nie wpuszczali już do doliny. Podobnie jak wiele innych osób zaparkowaliśmy w jakiś krzakach przy bocznej drodze.

Wyciąg który miał być po 2€ okazuje się być po 6€, nikt jednak specjalnie nie zwraca na to uwagi i kolejka do niego jest masakryczna. Mimo mniej górskiego obuwia wybieramy więc wariant podejścia stokiem narciarskim do celu dzisiejszego wyjazdu. Na górze i tak musimy odstać swoje w kolejce po bilety na kładkę.

Sama ścieżka jest krótsza, niż wynikałoby to z jej reklam, zakończona całkiem sporą wieżą widokową. Widać z niej Gorce (i znajdujące się na ich szczytach wieże widokowe) oraz Pieniny (zwłaszcza Trzy Korony). Tatr nie widać więcej niż z samochodu – na pierwszym i jedynym planie mamy pasmo Tatr Bielskich ze szczytem Havran (2152).

Ždiar – Bachledova Dolina – Chodník korunami stromov – Bachledova dolina – Ždiar

Deser Chochołowski 1.10

W ostatnim górskim dniu urlopu wskakujemy na rowery zobaczyć co oferuje Dolina Chochołowska z perspektywy dwóch kółek. Nieco zaskoczeni jesteśmy zmuszeni wykupić bilety nie tylko dla siebie, ale również dla naszych „podopiecznych” – widać rachunek musi się zgadzać skoro nie skorzystaliśmy z parkingu :P.

W Dolinie Chochołowskiej

Dosyć sprawnie dojeżdżamy do Polany Chochołowskiej, gdzie robimy przerwę na małe co-nieco: kawę i tytułowy deser. Następnie nie pozostaje nic innego jak zawrócić.

Niemal u wylotu doliny odnajdujemy drogę oznaczoną jako dojazdową do single-tracków na Butorowym Wierchu. Dosyć długim podjazdem zdobywamy pasmo Gubałówki. Choć od tygodnia nie padało, to droga jest mocno błotnista. Oznaczeń „singli” generalnie nigdzie nie widać. Nie mamy ochoty na walkę z błotem po osie, więc kierujemy się już prosto na Gubałówkę, z której sprawnie wracamy do domu.